Na zmysł powonienia składa się o wiele więcej niż nos i mózg. To wybitnie skomplikowany mechanizm, dzięki któremu jesteśmy w stanie odróżnić od siebie określone związki chemiczne. Nawet substancje o bardzo podobnej strukturze wywołują całkowicie odmienne wrażenia sensoryczne (np. alkohol butylowy i odpowiadający mu kwas masłowy). Gdyby istniał sposób na podłączenie zmysłu powonienia z komputerem, to byłby to wyjątkowy aparat do badań jakościowych struktur chemicznych 😉 A wszystko to dzięki oddziaływaniu lotnych cząsteczek na struktury białkowe w receptorach węchowych.

Jestem pełen podziwu dla tego zmysłu, ale nie o nim chciałbym się dziś rozwodzić. Dlaczego więc taki jest temat dzisiejszego wpisu? Otóż za każdym razem, jak tylko chwaliłem się jakimkolwiek kosmetykiem, KAŻDA kobieta pierwsze co robiła po otwarciu opakowania – wąchała zawartość. Pierwsza krytyka, bądź pochwała padała oczywiście na zapach wyrobu. Choćby nie wiem jak cudowny był kosmetyk – bez odpowiedniego zapachu dużo nie osiągnie. Często nie głupim pomysłem może okazać się brak dodatku jakichkolwiek substancji zapachowych (co stosuje np. Ziaja w niektórych liniach kosmetyków), gdyż każda osoba ma odmienne preferencje.

Do tematu kosmetyków jeszcze powrócę, ale chciałbym rzucić nieco światła na bardziej szerokie pojęcie jakim są aromaty. Zainteresowałem się nimi nieco bardziej jakiś czas temu, gdy w mojej głowie pojawiła się chęć posiadania w kuchni półeczki z różnymi aromatami NATURALNYMI, którymi mógłbym wzbogacać chociażby wyroby cukiernicze, herbaty itd. Niestety okazuje się, że te NATURALNE aromaty są niemalże nieosiągalne. Nawet na allegro widniały wyłącznie naturalne aromaty z cytrusów i to w niemałej cenie. Tutaj czar prysł, gdyż wtedy uświadomiłem sobie, że produkty takie jak herbatki z (liofilizowanymi) owocami, w większości jedynie udają wersje naturalne. Więc jak to w końcu jest – bać się gotowych wyrobów, czy się nie bać?

Generalnie aromaty możemy podzielić na: naturalne, identyczne z naturalnymi oraz sztuczne. Aromaty naturalne to właśnie te pożądane przez nas wszystkich – pozyskiwane z zasobów naturalnych na drodze różnych procesów fizycznych (np. destylacja, ekstrakcja). Aromaty te mogą być poddawane dodatkowej obróbce fizycznej – np. frakcjonowaniu. Może to okazać się zbawienne, uwaga, szczególnie przy kosmetykach. Bowiem w pełni naturalne olejki eteryczne pozyskiwane z kwiatów bądź cytrusów często zawierają mało przyjemne, ciężkie frakcje terpenowe. Destylacja frakcjonująca pozwala na „oczyszczenie” tychże olejków. Dzięki temu zapach płynący z perfum czy kosmetyku staje się dużo czystszy. Powinniście zwracać na to szczególną uwagę. Jeżeli zależy Wam na wszystkich właściwościach danego olejku – najlepiej użyjcie naturalnych, nieprzetwarzanych wersji. Jeżeli zależy Wam tylko na przyjemnym zapachu – użyjcie naturalnego, frakcjonowanego aromatu. Niestety, dokładna obróbka produkcyjna jest zwykle pomijana w opisie wyrobu i pozostaje nam już tylko dopytywanie, bądź osobiste sprawdzenie aromatu danego producenta.

Aromaty identyczne z naturalnymi to takie aromaty, które mają „udawać” te naturalne. W skrócie – cząsteczki chemiczne są dokładnie takie same jak w naturalnych odpowiednikach.  Jest to taka tańsza wersja, gdyż produkcja przemysłowa jest często dużo tańsza, aniżeli pozyskiwanie i obróbka surowców naturalnych. Chyba już domyślacie się, że aromaty identyczne z naturalnymi dominują w przemyśle spożywczym. Problem nie leży w samych cząsteczkach, ale w zanieczyszczeniach. Natura, dzięki katalizowaniu reakcji białkami osiąga dokładnie taki związek, jaki chce uzyskać (włączając w to odmiany enancjomeryczne). Z syntezą chemiczną nie jest już tak wspaniale. Produkt końcowy może zawierać śladowe ilości rozpuszczalników, produktów ubocznych, substratów, katalizatorów itd. użytych podczas produkcji. A takie zanieczyszczenia często nie są obojętne dla organizmu. O tyle, ile w przemyśle farmaceutycznym istnieją wybitnie srogie restrykcje co do poziomu zanieczyszczeń substancji leczniczych i pomocniczych, tak przemysł spożywczy nie jest już tak dokładnie kontrolowany. Poziom zanieczyszczeń nie jest oczywiście znaczący, ale nadal: naturalne > identyczne z naturalnymi :)

No i zostały nam jeszcze te sztuczne. Jako sztuczne aromaty nie mają żadnego odpowiednika w środowisku naturalnym. Teoretycznie powinny być nieszkodliwe dla organizmu w ilościach użytych w danym produkcie. Czasem przepiękny torcik z cukierni może nie być w pełni tym, co chcielibyśmy spożywać świadomie :) No ale cóż, w dzisiejszych czasach nawet Ci którzy chcą być 100% eko, raczej nigdy nie będą w stanie osiągnąć tych 100%.

W przypadku aromatów, na etykiecie produktu spożywczego mamy jedynie określenie „aromat”. To określenie zupełnie nic nam nie mówi. Ciężko tutaj określić jaki to typ aromatu, jakie substancje się na niego składają. W przypadku kosmetyków mamy określenie „parfum” bądź „fragrance”. Czasem na samym końcu widnieją jeszcze czyste substancje takie jak: geraniol, mentol, tymol, cytronelol. Są to substancje występujące w wielu ziołach, ale niestety dużo taniej jest zsyntezować cząsteczki, niż wyodrębnić je z substancji roślinnej.

O tyle, ile na perfumiarstwie się dobrze nie znam (acz bardzo polecam poczytanie na ten temat, jest wyjątkowo interesujący!), tak chciałbym jeszcze wspomnieć o zapachach w kosmetykach. Jeżeli chcecie skomponować przyjemną woń dla Waszego kosmetyku, to postarajcie się zacząć od prostych i „czystych” zapachów. Może się bowiem okazać, że w tłustym kremie aromat już nie pachnie tak jak w buteleczce. Często jest bardziej rozmyty, mdły. Może to być spowodowane: a) kompozycją zapachów pozostałych substancji kremu wkomponowujących się w aromat i b) oddziaływaniem lotnych związków z fazą lipidową kremu. Częściowym rozwiązaniem tego problemu jest użycie olejków zapachowych (gotowe kompozycje zapachowe), frakcjonowanych olejków eterycznych, bądź zupełnie czystych substancji (np. mentol, tymol). No i chyba nie muszę przypominać, że aromaty dodajemy do kosmetyku na koniec, przy temperaturze nie większej niż 40.

Na zakończenie krótka recenzja olejków z e-naturalne.
Są to olejki bardzo dobrej jakości, w dobrych cenach. Jako naturalne aromaty – bardzo dobrze odwzorowują woń produktów, z których zostały otrzymane. Jak widać na fotografii, również kolor pomarańczowego olejku został zachowany. Polecam używać ich również dla ich właściwości (np. cynamonowy – rozgrzewający, przeciwbakteryjny). Jedyne czego żałuję, to fakt, że mają stosunkowo mały wybór asortymentu. Mam nadzieję, że w przyszłości pojawią się nowe, ciekawe pozycje :)

olejek et

A jakie są Wasze preferencje co do zapachów? Lubicie zapachy kwiatowe, owocowe, czy może leśne? A może macie sprawdzone przepisy na kompozycje zapachowe, którymi chcielibyście się podzielić? 😉