Peeling to jeden z najlepszych sposobów na „odświeżenie” skóry. Prosty zabieg, dający bardzo widoczne efekty. W praktyce bardzo przypomina szlifowanie zrogowaciałej warstwy naskórka. Warstwa ta, przy dokładnym zabiegu staje się dużo gładsza, delikatniejsza. Oprócz tego stymulacja głębszych warstw skóry może pobudzić do zwiększenia produkcji kolagenu. Peelingi stosuje się do najróżniejszych celów, m. in. odmładzanie skóry, kuracja przebarwień, zapobieganie trądzikowi czy znaczne usprawnienie wchłaniania substancji czynnych do skóry. Dlatego też dobrym pomysłem przed naniesieniem baz np. maseczek, jest dokładne wypeelingowanie skóry. Takie zabiegi odradza się przede wszystkim osobom ze skórą naczynkową, gdyż naczynka przy takim ucisku mogą pękać, co daje odwrotny od zamierzonego efekt.

W praktyce zabiegów złuszczających zazwyczaj pomocniczo używa się substancji keratolitycznych (substancje zmiękczające – rozluźniają strukturę keratyny). Są nimi wszelkiej maści kwasy, jak popularny kwas salicylowy, kwas mlekowy itd., ale również mniej popularne związki jak rezorcyna. Przy użytkowaniu takich peelingów należy zachować szczególną ostrożność, gdyż mogą doprowadzić do znacznych podrażnień, a nawet uszkodzenia skóry. Znane są przypadki domowego użycia bardzo silnego kwasu trichlorooctowego (ang. TCA) w zbyt wysokim stężeniu, wynikiem czego były silne poparzenia skóry. Absolutnie odradzam wszelkie zabawy z wysokimi stężeniami środków złuszczających bez kompetentnej konsultacji z profesjonalistami. Popularny kwas salicylowy używany jest zwyczajowo w stężeniu 10%-20% lecz w przypadku cienkiej i wrażliwej, skóry twarzy, nawet kilka procent może dla niektórych osób okazać się zbyt wysokim stężeniem. Tak więc zaczynamy spokojnie, a dopiero później ewentualnie wprowadzamy nieznacznie większe stężenia.

Peelingi mogą przybierać najróżniejsze formy – żelowe, kremowe, lipofilowe. Ogólny zamysł jest taki, żeby substancja ścierająca była nierozpuszczalna w podłożu. Substancjami takimi mogą być polimery (polietylen), polimery naturalne (mielona kawa, nasiona owoców), minerały (korund) i inne. W przypadku lipofilowych peelingów nierozpuszczalne w podłożu będą również cukier czy sól :) Właśnie te peelingi postanowiłem wziąć pod lupę i dokładniej zbadać ich właściwości. Co prawda wybór padł głównie z ciekawości, gdyż osobiście wolę silne, wysuszające peelingi. Mój przepis wyglądał następująco:
40g – czarna sól himalajska
5g – olej rycynowy
2,5g – alkohol cetostearylowy
2,5g – wybrany olej płynny
10g – olej kokosowy
3 krople – olejek z drzewa herbacianego

Czarna sól himalajska – jeden z wartych uwagi składników. Sól ta oprócz NaCl 😉 zawiera związki siarki, a dokładniej siarczki (m. in. żelaza, co wpływa na zabarwienie tej soli). Duży udział związków siarkowych ujawnia się w mało przyjemniej, ale znośnej woni siarkowodoru. Posiada bardzo silne właściwości przeciwdrobnoustrojowe. Bardzo dobry składnik dla skóry z tendencją do przetłuszczania się. Kosmetyki z udziałem tej soli mogą świetnie spisywać się w uciążliwym trądziku pleców (np. sól do kąpieli). Jedyną wadą jest woń, ale da się ją częściowo maskować olejkami eterycznymi. Chodzą słuchy, że niektórzy używają jej nawet do kuliariów 😀 Ja do peelingu musiałem zmniejszyć kryształki do odpowiedniej wielkości (ok 1mm).

Ok, co bardziej ogarnięci w chemii czytelnicy, w tym momencie będą się śmiać, że co mi po właściwościach soli, kiedy ona się zupełnie nie rozpuszcza w tym medium. Fakt :D. Równie dobrze taką sól możecie zastąpić cukrem, solą kuchenną czy nawet piaskiem. Dlaczego więc użyłem tej soli? Po 1. Jest tania. Po 2. peeling ten w moim założeniu powinien być stosowany na mokrą skórę podczas kąpieli. Ze względu na alkohol cetostearylowy – ułatwione będzie zwilżanie bazy wodą. W takim przypadku sól ma prawo się częściowo rozpuszczać (a stężenie w tej malutkiej porcji wody będzie maksymalne).

Olej rycynowy – Olej ten „lubi się” z kwasem salicylowym, ale również innymi, jak migdałowy. Dzięki zawartym w oleju triglicerydom kwasu rycynolowego (który w łańcuchu posiada grupę hydroksylową), możliwe są połączenia wiązań wodorowych z kwasem salicylowym. Taka częściowa solubilizacja ogromnie ułatwia rozcieranie kryształków kwasu, a w efekcie jego mikronizację. Dla osób chcących podrasować moc swojego peelingu zalecam do tej receptury dodatek 5g kwasu salicylowego roztartego w moździerzu z całą porcją oleju rycynowego. W swojej recepturze chciałem użyć kwasu, ale w magiczny sposób mi wyparował 😉 więc obyłem się bez.

Alkohol cetostearylowy – powód wymieniłem już powyżej. Poza tym jest to bardzo ważny element pomagający zestalić strukturę gotowego produktu. Ułatwi również zmywanie peelingu i pozostawi na skórze przyjemny efekt nawilżenia skóry.

Olej – wypełniacz, nośnik wartościowych składników indywidualnych dla każdego oleju. Wybór wedle uznania. Taka ilość nie powinna wpływać na stabilność struktury.

Olej kokosowy – pomaga alkoholowi cetostearylowemu w sieciowaniu struktury. Peeling dzięki temu uzyskuje formę stałą, która jest wbrew pozorom bardzo delikatna i topi się od razu przy rozprowadzaniu.

Olejek zapachowy – maskowanie zapachu, w tym przypadku również wzmacnia działanie przeciwdrobnoustrojowe produktu.

Uwagi: alk. Cetostearylowy i olej kokosowy topimy na ciepło. Następnie wszystkie składniki można ze sobą wymieszać. Poczekać do zestalenia się struktury i wymieszać ponownie. Nie trzeba, a wręcz nie należy dodawać konserwantów.

Oto efekt końcowy (kolor oczywiście od soli):

peeling tłuszczowy

Rozsmarowywanie bezproblemowe, prawie jakby kosmetyk zawierał sam materiał ścierający:

peeling tłuszczowy ręka

Do wpisu jeszcze bonus. Dla osób, którym wydaje się, że eksperymentowanie zawsze wiąże się z łatwym sukcesem pokażę mój niewypał z pierwszej próby (skład był niepoprawiony). Struktura była zbyt lejąca – materiał ścierny osiadł na dnie. A co ważne, to jest jedna z najprostszych możliwych receptur. Dużo ciężej jest z kremami 😉 A oto mój niewypał:

niewypał

„Po użytkowaniu”: myślę, że to jeden z wartych użytku kosmetyków, przede wszystkim dla osób z tłustą cerą i zmianami trądzikowymi. Sól wysusza i działa silnie przeciwbakteryjnie, natomiast tłuszczowa baza rekompensuje owe wysuszenie. Po zabiegu skóra jest widocznie gładsza i miejscowo zaczerwieniona. Dodatkowo naprawdę widoczne działanie przeciwbakteryjne. Minusami są miejscowe szczypanie skóry oraz zapach peelingu, jednak plusy znacznie przewyższają minusy.