Bywa, że domowy rzemieślnik kosmetyków zupełnie nie ma czasu przysiąść w domu do swojego hobby, no bo przecież trzeba odpowiednio przygotować miejsce pracy, wyłożyć odczynniki, sprzęt. Czasem przygotować nową lub zmodyfikować starą recepturę, ustalić fazy, przewidzieć cały proces. No i sama produkcja, w szczególności kremu, też zajmuje trochę czasu. Niestety nie zawsze możemy pozwolić sobie na 2-3 godzinki przyjemnej zabawy w eksperymentowanie. Czy więc jesteśmy wtedy skazani na porzucenie naszego hobby? Oczywiście że nie, jest ogromna liczba wyjątkowo prostych receptur, które można przygotować bez poświęcania dużej ilości czasu. Jedną z nich przedstawiam w dzisiejszym wpisie.

Jest to postać leku/kosmetyku idealnie nadająca się na maseczki, ale nie tylko… Mowa o pastach. Pasta to maść zawierająca nie mniej niż 40% sproszkowanej substancji stałej. Dzięki temu (oddziaływania między drobinami) pasty posiadają przyjemną, zwartą konsystencję. Tak naprawę macie ogromny wybór w proszkach kosmetycznych. Poczynając od mineralnych jak glinki, talk na naturalnych kończąc, takich jak herbata matcha, algi itd. Istotna jest jedynie wielkość cząstek, aby konsystencja i aplikacja pozostała przyjemnie gładka. Za limit przyjmuje się wielkość cząstek 0,16mm. Nie zapominajcie również o ogromnych możliwościach, jakie możecie zagospodarować w pozostałej – płynnej części pasty. Właśnie dlatego doskonale nadaje się ona do kosmetyków typu „nałóż-zmyj”.

No dobrze, więc co takiego ciekawego przygotowałem na dzisiaj? Ciekawą koncepcję z ciekawym przygotowaniem. A oto przepis:
Płaska łyżeczka kwasu migdałowego
spora garść tlenku cynku
mniejsza garstka sproszkowanych alg morskich
mały chlust nalewki z arniki (ja swoją mam z apteki)
taki sam gliceryny
spora kapka wybranego oleju (w moim przypadku z pestek dyni)
po kilka kropelek witaminy A i E (z witaminą A nie przesadzać!)

Co to są za miary? Są to miary „na szybko” :) to tak jakbyście bawili się w bajkową wiedźmę. Nie ważne ile, ważny jest efekt. Oczywiście taka metoda może być stosowana wyłącznie dla substancji słabo działających (więc tutaj nie przesadzajcie z witaminami i kwasem).

DSCN0612

Całość przygotowujemy w moździerzu. Oczywiście nie mieszamy wszystkiego na raz, bo porobią nam się grudy. Warto wstępnie zmikronizować kwas migdałowy z odrobiną nalewki. Przygotowanie zawiesiny (w tym pasty) polega na wstępnym rozcieńczaniu substancji stałej, czyli do proszków powoli dodajemy fazy płynne, stale mieszając. Na koniec olej (zwróćcie uwagę, że nie mamy emulgatora – to nic – stałe cząsteczki otulają kropelki oleju zwiększając stabilność masy) i witaminki. Przygotowanie całości sprowadza się praktycznie tylko do przygotowania składników i mieszania, czyli jakieś 5 minut. Maseczka odżywczo – złuszczająca w 5 minut z naprawdę fajnych i świeżych składników. Idealna na odświeżenie cery. Zachęcam do kreowania swoich maseczek lub innych past :)