Pora na porcję ciekawostek od strony recepturowej.

Pewnie zastanawiacie się, dlaczego jest tak mało producentów tworzących kosmetyki stricte naturalne. Przecież składniki naturalne są biozgodne, zazwyczaj bezpieczne, ale przede wszystkim bardzo odżywcze. Założę się, że większość z Was powiedziałoby – to wszystko kwestia cen. I tutaj Was zaskoczę – niekoniecznie i nie zawsze. Oczywiście, wszystko zależy od składnika, jego ilości w naturze, łatwości pozyskiwania, zapotrzebowania rynku itd., jednak ceny są porównywalne do składników syntezy chemicznej. Co zatem kieruje producentami, że składniki naturalne nie są tak chętnie używane?

Otóż o wiele trudniej jest zrobić perfekcyjny kosmetyk tylko na podstawie składników naturalnych aniżeli na składnikach syntezy chemicznej. Paradoksalnie osoby mało wprawione w recepturowaniu dużo łatwiej stworzą kosmetyk ze składników naturalnych  – do wyboru jest mniej opcji, co daje mniej wariantów, jednocześnie wprowadza mniejszy chaos recepturowania.

Dla osób bardziej doświadczonych składniki naturalne często stanowią duży problem. Nie zawsze uda nam się uzyskać daną cechę kosmetyku, czasem kluczową. Może się więc okazać, że przy użyciu składników naturalnych w ogóle nie uda nam się uzyskać kosmetyku, który sobie zaplanowaliśmy. Kosmetyki syntetyczne lub częściowo naturalne (o czym później) dają znacznie większą pulę właściwości i zazwyczaj w krótszym lub dłuższym okresie prób pozwalają na uzyskanie zaplanowanych cech.

Kolejnymi minusami składników naturalnych są: zapach i kolor. Zapach składników naturalnych, ziół jest przez „przeciętnego zjadacza kosmetyków” odbierany jako negatywny. Nawet zapachy pochodzące z naturalnych źródeł (np. olejki eteryczne, składniki o charakterystycznym własnym zapachu) nigdy nie będą w stanie przebić kompozycji zapachowych. Tutaj również dochodzi do kuriozalnych sytuacji, gdzie kosmetyk z dodatkiem kompozycji zapachowej np. kokos, będzie odbierany jako znacznie bardziej naturalny przez konsumenta, niż kosmetyk oparty na oleju kokosowym bez dodatków zapachowych.

Co do koloru – substancje naturalne mają swój „prywatny” kolor i pozbycie się go jest albo niemożliwe, albo wiąże się z pozbawieniem właściwości. Przykładowo, jeżeli macie kosmetyk komercyjny – klarowny, bezbarwny żel, który w składzie deklaruje zawartość ziołowych surowców flawonoidowych (np. lipa) czy antocyjanowych (np. borówka), to powinniście się zastanowić, czy te surowce rzeczywiście tam są. De facto flawonoidy nawet w nazwie mają „flavum”, (z łac. żółty). Wracając do tematu – zawsze najlepiej odbierane są transparentne żele, śnieżno-białe kremy, a w kosmetykach tematycznych, (dajmy na to krem z ekstraktem z ogórka) – o zabarwieniu danego składnika. Teraz na logikę – czy damy radę zrobić zielonkawy krem na podstawie samego ekstraktu? – nie ma szans. A w teraz w drugą stronę – który krem zostanie uznany za bogatszy w ten ekstrakt? – biały, czy zielonkawy bazujący na barwniku? Zastanówcie się sami. Najzabawniejsze jest to, że ten biały może zawierać nawet 2% suchego ekstraktu, a zielonkawy 0,001%. Potęga sugestii i marketingu, a przy okazji jaka oszczędność dla firmy…

Na koniec ostatni i tak naprawdę najważniejszy argument kierunku ku syntetycznym składnikom – stabilność. Prawdopodobnie cieszycie się, gdy udało się Wam zrobić kosmetyk naturalny, ba, czasem uważacie go nawet za lepszej jakości niż cały ogrom kosmetyków komercyjnych (też tak miałem). To ja zadam jedno ważne, ale to bardzo ważne pytanie – czy Wasz kosmetyk jest w stanie przetrwać 2-3 lata w stanie zupełnie nie zmienionym, o niepodważalnej czystości mikrobiologicznej, zapachu, właściwościach? I tu jest pies pogrzebany. Tak naprawdę recepturowanie pod właściwości kosmetyku jest o wiele prostsze i mniej czasochłonne niż recepturowanie pod zachowanie długoterminowej stabilności.

Składniki naturalne nie pomagają, bo tu coś zjełczeje, tu coś wykrystalizuje, tu się rozłoży. W dodatku stanowią doskonałą odżywkę mikrobiologiczną. I znowu trzeba dać więcej konserwantu… A miał być bez i w ogóle naturalny… i znowu wszystko od początku…

Jeżeli zatem znajdziecie kosmetyk rzeczywiście naturalny, bądź bardzo bliski naturalnemu, który ma doskonałe właściwości aplikacyjne, jest przyjemny, ładnie pachnie i w ogóle jest stabilny, to dosłownie można bić brawo technologom tej firmy, bo to naprawdę kawał dobrej pracy.

To by było na razie tyle z części 2. Wkrótce część 3 :)