Dzisiejszy wpis łączy ze sobą przyjemne z pożytecznym. Omówię dziś zarówno ceniony ze względu na swoje unikalne właściwości składnik, jak również przedstawię Wam kilka pomysłów na wykorzystanie jeszcze cennych „odpadów” kuchennych.

Pomysł na wykorzystanie ananasa w recepturze narodził się w mojej głowie już jakiś czas temu. Chciałem koniecznie umieścić go w moich kosmetykach. Tą myśl zainicjowały głównie unikalne właściwości złuszczające owocu. W przypadku cery przetłuszczającej się, z grubym naskórkiem takie działanie jest bardzo pożądane. Dalej wszystko potoczyło się z górki. Tak się złożyło, że kupiłem ananasa celem przetestowania go na sokowirówce. Nie dość, że uzyskałem zadziwiająco dużą ilość pysznego soku, to jeszcze pulpa po wirowaniu była mokra i miała bardzo delikatną, papkowatą konsystencję. Wiedziałem, że nie mogę zmarnować tej możliwości i zebrałem pulpę do miseczki. Przechowywałem ją w lodówce.

pulpa ananasowa

Nadmienię, że należy użyć świeżego ananasa, a nie tego z puszki. Po pierwsze miąższ ze świeżego ananasa ma bardziej skoncentrowane składniki (u tego z puszki część składników przechodzi do zalewy), a po drugie w ananasie z puszki część składników ulega rozpadowi przez pasteryzację i czas przechowywania.

Osoby nie posiadające sokowirówki mogą spróbować zetrzeć owoc ananasa na małych oczkach tarki, bądź po prostu zmiksować (wcześniej usuńcie twardą, środkową część). Nie mniej jednak wszystkim fanom domowej receptury kosmetycznej i zdrowego trybu życia zalecam zaopatrzyć się w sokowirówkę. Świeżo otrzymane soki są znacznie smaczniejsze i bogatsze w cenne składniki niż komercyjne soki, nie mówiąc już o bardzo niskiej jakości napojach sokopodobnych. Koszt dobrej sokowirówki mieści się w granicach 100-200zł. Otrzymanie świeżego soku zazwyczaj będzie nas kosztować około 2x drożej w przeliczeniu na owoce, niż kupno soku 100%, „odtworzonego z soku zagęszczonego”. Należy jeszcze doliczyć czas pracy nad owocami/warzywami oraz mycie sprzętu. Mimo wszystko uważam, że wszystko to warte jest poświęcenia i sam nie żałuję zaopatrzenia się w taki sprzęt.

Wilgotną pulpę z owoców i warzyw można użyć różnorako: do sporządzenia konfitur, do wypieków (szarlotka, ciasto marchewkowe), do kompostu itd. My skupimy się na wykorzystaniu takiej pulpy w kosmetyce naturalnej. Pulpa bowiem zawiera jeszcze sporo składników odżywczych. Musimy jednak zwrócić uwagę, że niektóre owoce, jak np. jabłka będą ciemnieć po takim przetworzeniu. Jest to bardzo ważne, gdyż proces polega na aktywacji enzymów oksydacyjnych, niszczących nam nasze cenne składniki. Aby tego uniknąć należy zakwasić pulpę np. sokiem z cytryny, bądź poddać ją wyższej temperaturze, ok 60-70 stopni przez krótki czas. Pulpa w zależności od pochodzenia będzie miała różne właściwości, np. jabłkowa będzie bogata w kwasy organiczne, marchwiowa w beta-karoteny, a ananasowa – no właśnie co będzie miał ciekawego ananas?

Owoc ananasa bogaty jest w cukry (kilkanaście %), aromatyczne estry, kwasy organiczne, prowitaminę A, wit. B1, B2, C, wapń, potas, magnez, fosfor, cynk, selen. Jednak najciekawszym elementem jest białko – bromelaina. Białko to ma właściwości proteolityczne, co oznacza, że pomaga w trawieniu białek. Na skórze zaś będzie działał przeciwbakteryjnie oraz będzie wraz z kwasami organicznymi zmiękczał i usuwał rogową warstwę naskórka. W sam raz na peeling enzymatyczny :) Oprócz tego bromelaina ma właściwości rozrzedzające krew. Mogłoby się wydawać, że idealna na wybroczyny, żylaki. Jednak czy białko wchłonie się do warstw skóry właściwej przynajmniej w 1%? Nie sądzę.

Jak zatem ma się ananas do receptury? Mam kilka propozycji, ale jestem pewien, że również wpadniecie na ciekawe pomysły na jego wykorzystanie.
1. Maseczka do twarzy. Tak naprawdę sama w sobie pulpa może stanowić gotowy kosmetyk. Jest na tyle gęsta, że nakładanie jej na twarz nie sprawia trudności. Jeżeli konsystencja nie jest dla kogoś do końca wygodna, to proponuję zagęścić maseczkę pudrem/glinką/mączką.
2. Peeling do twarzy. Tutaj możliwości jest wiele. Z pewnością nie musimy już wzbogacać ananasa w dodatkowe czynniki keratolityczne. Musimy jednak wzbogacić go w składniki ścierne. Tutaj mogą posłużyć przykładowo nasiona, jako drobiny o łagodnych właściwościach ściernych. Osobiście proponuję wypróbowanie częściowo zmielonych świeżych nasion ostropestu plamistego. Zawiera liczne flawonolignany, które stabilizują błony komórkowe. Jeżeli zaś chcemy wykazać inicjatywę wykorzystania w pełni odpadów, to możemy użyć fusów po kawie sypanej :)
3. Tonik na soku z ananasa. Pamiętajcie, że mamy również sok. Idealnie nada się na tonik, ze względu na lekko kwaśne pH. Taki sok należy rozcieńczyć/zmieszać z innymi składnikami, gdyż nieszczęsny cukier może pozostawiać kleistą warstwę na skórze.

Zachęcam do zakupu ananasa, szczególnie że jest teraz w niskich cenach :) Może czas na gorącą kąpiel z ananasową maseczką na twarzy i szklanką świeżego soku z ananasa i kostkami lodu do degustacji? 😉